Bogna Kisiel, Głos Wielkopolski - POLSKA, 2009-01-10
Poznań nie zamierza konkurować z Wrocławiem ani też stać się Berlinem bis. Nasze apetyty są większe. Miasto ma przyciągać, jak magnes idee, ludzi i kapitał. Postawiło przed sobą ambitny cel. Chce zostać metropolią o randze europejskiej i stać się kontrapunktem dla Warszawy. Stolica Wielkopolski mierzy wysoko. Zamierza wywalczyć taką pozycję, jaką ma na przykład Barcelona czy Mediolan.
O tych miastach, ich sile i znaczeniu równie często mówi się, jak o stolicach tych krajów - Madrycie i Rzymie. Poznań jest 32 razy rzadziej wymieniany w mediach zagranicznych niż Warszawa. I nie ma w tym nic dziwnego, w końcu to stolica. Tym atrybutem nie dysponuje Poznań. Jednak ani miasto, ani jego mieszkańcy nie mają z tego powodu kompleksów. Znają swoją wartość, odnoszą sukcesy właściwie w każdej dziedzinie, no może poza promocją.
I tu właśnie tkwi sedno problemu. O naszych osiągnięciach niewiele mówi się w kraju i za granicą. To właśnie zmienić ma strategia marki Poznań. Przygotowało ją konsorcjum składające się z agencji Just i Instytutu Konkurencyjnej Ekonomii Regionu. To ich koncepcja zwyciężyła w konkursie ogłoszonym przez miasto. Jej wdrożeniem zajmie się działające od 1 stycznia Biuro Promocji Miasta.
- Powstaje nowy, 9-osobowy zespół, który nie tylko będzie zajmować się strategią, ale także przekazywać wiedzę na ten temat innym wydziałom - wyjaśnia Łukasz Goździor, szef biura. - Wszystkie bowiem działania promocyjne urzędu muszą być spójne. Na ten cel w tym roku przeznaczono blisko 25 milionów złotych. Nie spodziewajmy się jednak, że efekty zobaczymy już w tym roku. Założenia, jakie będziemy realizować, rozłożone są aż do 2012 roku. Teraz nastąpi intensyfikacja działań, ale to proces długofalowy rozłożony na lata.
Zostaną podjęte kroki, które mają wypozycjonować miasto w stosunku do Warszawy. Budowany będzie wizerunek Poznania nie tylko w kraju.
- Kluczowym celem jest otwarcie miasta na zagranicznych partnerów, co wzmocni pozycję Poznania w kraju i za granicą oraz ściągnięcie central najważniejszych firm, ale także organizacji pozarządowych - tłumaczy Marek Bańczyk z IKER. - Dlatego potrzebne są zmiany standardów, zaistnienie w świadomości innych, by Poznań był brany pod uwagę przy podejmowaniu istotnych decyzji. Wreszcie współdziałanie władz miasta i specjalistów z dziedziny promocji, w tym gospodarczej.
Działania promocyjne mają być skierowane do czterech grup docelowych: inwestorów zagranicznych, młodych profesjonalistów, odbiorców usług w Polsce i odbiorców usług za granicą. Twórcy strategii twierdzą, że Poznań to miasto, które potrafi wykorzystać potencjał Wschodu w zachodnim stylu.
- Za co się nie weźmiemy, to nam wychodzi - uważa Anna Marciniak z agencji Just. - Jesteśmy skuteczni. Jedyne zwycięskie powstanie było w Wielkopolsce. Tu jest Volkswagen. Studenci Politechniki Poznańskie programują w Krzemowej Dolinie. To miasto specjalistów. Osiągnęliśmy pewien poziom i to wysoki w wielu dziedzinach. Dlatego nie będziemy specjalizować się w promocji pionowej tak jak Kraków, który reklamuje się jako miasto zabytków czy Łódź - filmów.
Niewiele zatem można na razie powiedzieć o wypromowaniu marki Poznań, choć jeszcze jesienią magistrat odgrażał się, że w styczniu nastąpi akcja uderzeniowa. Nadal bowiem magistrat nie chce zdradzić szczegółów planowanych kampanii promocyjnych. Jedynie wiadomo jeszcze, że hasło "Poznań. Tu warto żyć" trafi do lamusa.
- Na razie trwa jego wyciszanie - mówi Łukasz Goździor, który nie chce zdradzić nowego. Twierdzi, że nie hasło jest najważniejsze w nowej strategii marki, ale zmiana podejścia do promocji miasta.
Ł. Goździor zaznacza jednak, że już w tym roku o Poznaniu będzie w Polsce głośno. Czym jednak zamierzamy rzucić na kolana Europejczyków, wiedzą tylko wtajemniczeni.